Ścigał Biebera...

...zginął w wypadku. Justin się modli

Paparazzi często są w stanie wiele zaryzykować, aby upolować sensacyjny materiał i zdjęcia gwiazd. Często aż zbyt wiele. Jeden z nich próbę zrobienia zdjęcia Biebsowi przypłacił życiem.

Ferrari, należące do Justina Biebera, zostało zatrzymane przez policję. Była to tylko rutynowa kontrola, ale paparazzi, podążający za samochodem Biebera doszedł do wniosku, że ma okazję uwiecznić na zdjęciach jakąś większą aferę… Widząc, że policja zatrzymuje wóz Biebsa, spragniony sensacji fotograf wyszedł na ruchliwą jezdnię, gdzie został potrącony przez przejeżdżający samochód. Ze śmiertelnym skutkiem.

Okazało się, że w Ferrari należącym do Justina nie było samego gwiazdora. Tego wieczoru Biebs pożyczył auto kumplom. Gdy dowiedział się o całej sprawie, złożył rodzinie tragicznie zmarłego reportera kondolencje i zapewnił, że łączy się z nimi w bólu i modlitwie. Wyraził również nadzieję, że w zaczynającym się roku 2013 nie będzie dochodzić już do podobnych wypadków.Copyright: mtv.pl

Środa, 02. Stycznia 2013

fb custom audience

adform