Harry Styles... kokietuje?

'Nie jestem żadnym symbolem seksu'

Harry Styles wyznał niedawno, że nie rozumie całego zamieszania wokół swojej osoby. Jeden z najbardziej uwielbianych przez fanki członków One Direction stwierdził, że nie postrzega siebie jako symbolu seksu, z czym zapewne nie zgodziłaby się większość jego licznych wielbicielek… Nie sądzę, żebym kiedykolwiek mógł przyzwyczaić się do całej uwagi, jaką mi się poświęca – powiedział. W żadnym razie nie jestem symbolem seksu.

Harry jednak podoba się tylko zwykłym laskom, ale też wielu celebrytkom. Wystarczy przypomnieć sobie jego krótki, lecz głośny związek z Taylor Swift, spotykał się też z modelkami czy prezenterkami. Niektórzy plotkują ostatnio, że zauroczona przystojniakiem jest Ke$ha, która nazwała go niedawno młodym Mickiem Jaggerem i wyznała, że od jego brytyjskiego akcentu miękną jej kolana

1D podróżują obecnie po całym świecie i występują w ramach trasy koncertowej ‘Take Me Home Tour 2013’. Sam Harry przyznał: Kocham to. Tłumy [na koncertach] są fantastyczne, a podróżowanie jest dla nas świetną zabawą. Wszyscy świetnie się bawimy i uwielbiamy być w trasie – stwierdził. Podróże z pewnością są też dla niego świetną okazją do… poznawania nowych osób. A biorąc pod uwagę, że według plotek Harry potrafi zaprosić do pokoju hotelowego nawet kilkanaście dziewczyn naraz, jego stwierdzenie, że nie rozumie zamieszania wokół siebie wydaje się raczej fałszywą skromnością…

Co o tym myślicie?

Poniedziałek, 08. Kwietnia 2013

fb custom audience

adform